Dobrostan koni i relacja człowiek–koń

Czym naprawdę jest Horse Assisted Education i skąd się wzięło?

On nie chciał ruszyć….

Stał. Patrzył. Nie reagował ani na nacisk, ani na poprawianie, ani na coraz większy wysiłek człowieka, który był przekonany, że robi wszystko tak, jak trzeba. Z boku mogło to wyglądać banalnie. Człowiek, koń, chwila zawieszenia. Nic widowiskowego. A jednak właśnie w takich momentach najczęściej zaczyna się prawdziwe rozumienie tego, czym w istocie jest Horse Assisted Education.

Nie jako pięknej idei, którą dobrze się cytuje. Nie jako modnego hasła, które brzmi nowocześnie i obiecuje głębię. Tylko jako doświadczenia, które obnaża coś bardzo prostego i przez to dla wielu ludzi niewygodnego. Człowiek nie zawsze komunikuje światu to, co mu się wydaje, że komunikuje. Koń nie interpretuje tego po ludzku, nie dopowiada sobie intencji, nie łagodzi przekazu. Koń po prostu reaguje. I czasem to jego zatrzymanie mówi więcej niż długi wykład o relacji, autentyczności i przywództwie.

Ta intuicja nie wzięła się znikąd. Ale też nie oznacza, że Horse Assisted Education można bezpiecznie opisać jednym zdaniem. Wokół tej dziedziny od lat panuje bałagan pojęciowy, a właśnie od uporządkowania pojęć zaczyna się każdy rzetelny tekst. Bo jeśli tego nie zrobimy, bardzo szybko wpadniemy w pułapkę, w którą wpada dziś mnóstwo ludzi. Zaczniemy mówić o HAE, a opisywać wszystko naraz.

Trzeba więc od razu postawić granicę bardzo wyraźnie. Horse Assisted Education nie jest ani najstarszą formą pracy człowieka z koniem, ani synonimem każdej działalności z końmi, która „coś daje człowiekowi”. To nie jest to samo co hipoterapia. To nie jest to samo co terapia z udziałem koni. To nie jest też dokładnie to samo co szeroko rozumiane equine assisted learning, choć HAE mieści się w tym większym polu. Aktualne definicje PATH International bardzo wyraźnie rozdzielają obszary terapeutyczne od nieterapeutycznych i opisują Equine Assisted Learning jako usługę nieterapeutyczną, obejmującą edukację, rozwój osobisty i rozwój organizacyjny. To rozróżnienie jest ważne nie dlatego, że ktoś lubi porządek dla samego porządku. Ono jest ważne dlatego, że bez niego zaczyna się semantyczny chaos. Ktoś nazywa HAE terapią, ktoś inny myli je z jeździectwem terapeutycznym, jeszcze ktoś trzeci wrzuca wszystko do jednego worka z napisem „praca z końmi”. A to po prostu nie jest prawda.

Najuczciwiej byłoby więc powiedzieć tak: korzenie tego pola są starsze niż samo HAE, ale Horse Assisted Education jako nowoczesny, uporządkowany, nieterapeutyczny model uczenia przez doświadczenie, skupiony na samoświadomości, komunikacji, relacjach i przywództwie, ukształtował się później niż jego wcześniejsze zaplecze terapeutyczne i rehabilitacyjne. To nie jest pedanteria. To jest coś, co chroni sens całego tekstu. Bez tego wszystko zaczyna się mieszać i nagle okazuje się, że ktoś pisze o HAE, a tak naprawdę opisuje hipoterapię, psychoterapię z udziałem koni, coaching z końmi i historię jazdy terapeutycznej jednocześnie.

Jeśli więc chcemy odpowiedzieć uczciwie na pytanie, skąd naprawdę wzięło się Horse Assisted Education, trzeba opowiedzieć tę historię warstwowo.

Pierwsza warstwa prowadzi nas do starszych nurtów terapeutycznych i rehabilitacyjnych z udziałem koni. To one stworzyły grunt, na którym później mogły pojawić się bardziej rozwojowe i edukacyjne formy pracy. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie już w drugiej połowie XX wieku rozwijały się programy therapeutic riding oraz takie formy pracy, które później doprowadziły do wyraźniejszej instytucjonalizacji hipoterapii i innych usług z obszaru equine assisted services. PATH International wskazuje rok 1969 jako moment powstania NARHA, organizacji, która stała się jednym z ważnych filarów porządkujących ten obszar. To nie był jeszcze leadership. To nie była jeszcze praca z zespołami. To nie było jeszcze HAE w dzisiejszym sensie. To był etap, w którym koń był obecny przede wszystkim w kontekście rehabilitacji, sprawności, wsparcia funkcjonalnego i szeroko rozumianych oddziaływań pomocowych.

I właśnie tu znajduje się źródło tej intuicji, że wszystko zaczęło się wcześniej. Tak, zaczęło się wcześniej. Tylko nie pod nazwą Horse Assisted Education i nie w tej samej logice, którą dziś kojarzymy z pracą nad komunikacją, przywództwem czy samoświadomością. Wcześniejsze dekady zbudowały zaplecze praktyczne i organizacyjne. Ludzie obserwowali, że obecność konia oddziałuje na człowieka nie tylko ruchowo, ale również psychicznie i społecznie. Z czasem to pole zaczęło się różnicować. I właśnie wtedy powoli zaczęła wyłaniać się druga warstwa tej historii.

Ta druga warstwa dotyczy rozwoju szerszego pola psychicznego, edukacyjnego i experiential, czyli tego, co dziś obejmuje szeroko rozumiane equine assisted learning i podejścia pokrewne. W źródłach dotyczących equine assisted therapy i equine assisted psychotherapy regularnie wraca teza, że obszar zdrowia psychicznego z udziałem koni zaczął się wyraźniej organizować w latach dziewięćdziesiątych. To właśnie wtedy zaczęły powstawać ważne organizacje i formuły pracy, które przesuwały konia z roli pomocy rehabilitacyjnej do roli partnera w procesie psychologicznym, rozwojowym i doświadczeniowym. To nadal nie było jeszcze dokładnie HAE w sensie EAHAE, ale był to etap absolutnie kluczowy. Właśnie wtedy zaczęto patrzeć na kontakt z koniem nie tylko przez pryzmat ciała, lecz także przez pryzmat relacji, emocji, regulacji i uczenia się.

To przesunięcie nie wydarzyło się dlatego, że ktoś odkrył „tajemną moc konia”. Ono wydarzyło się dlatego, że do pracy z końmi zaczęto przenosić logikę uczenia przez doświadczenie. I tu pojawia się bardzo ważne zaplecze teoretyczne, bez którego cały tekst o HAE łatwo popłynąłby w stronę metafory i miękkiej opowieści. W publikacjach o equine assisted experiential learning bardzo często pojawia się odwołanie do modelu Davida Kolba. Człowiek nie uczy się tutaj przez instrukcję podaną z góry, ale przez konkretne doświadczenie, refleksję nad nim, próbę zrozumienia, a potem zmianę działania. Tekst Stock i Kolba pokazuje właśnie taki sposób myślenia o pracy z końmi. Nie jako o magii, ale jako o ucieleśnionym doświadczeniu, które staje się materiałem do nauki o sobie, komunikacji, współpracy i przywództwie. To jest jeden z najważniejszych mostów między starszą praktyką pracy z końmi a późniejszym HAE.

I dopiero wtedy pojawia się trzecia warstwa historii, czyli HAE w sensie konkretnej tradycji metodycznej związanej z HorseDream i EAHAE. Tu źródła są już dość jednoznaczne. HorseDream podaje, że został założony w sierpniu 1996 roku, a sam koncept rozwijano między 1996 a 1998 rokiem w Niemczech. Organizacja opisuje się jako jedną z pierwszych, które ustrukturyzowały equine assisted experiential learning dla leadershipu, zespołów i organizacji, przenosząc pracę z końmi z obszarów terapii i jeździectwa do corporate development. To właśnie tutaj dzieje się coś naprawdę istotnego. Koń przestaje być przede wszystkim elementem rehabilitacji albo terapii, a zaczyna funkcjonować jako część świadomie budowanego procesu edukacyjno rozwojowego.

W 2004 roku powstaje EAHAE, czyli European Association for Horse Assisted Education. W oficjalnych materiałach i historii tego środowiska bardzo wyraźnie widać, że chodziło już nie tylko o samą praktykę, lecz także o budowanie jakości, standardów, wspólnoty metodycznej i rozpoznawalnego języka. Co ciekawe, materiały dotyczące pierwszego kongresu EAHAE w 2005 roku pokazują, że nawet wtedy pole horse assisted education nie było jeszcze ugruntowane. To zdanie jest wyjątkowo cenne historycznie, bo porządkuje jedną z najczęstszych wątpliwości. Nie można uczciwie napisać, że HAE jako ten konkretny model zaczęło się już w latach siedemdziesiątych w USA. Można napisać, że wcześniejsze korzenie pola sięgają tamtego czasu i tamtego obszaru. Ale współczesny, nazwany i metodycznie rozpoznawalny nurt HAE ukształtował się później, szczególnie od lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, w ramach HorseDream i EAHAE.

To właśnie dlatego najbezpieczniejsze i najuczciwsze zdanie o HAE brzmi mniej więcej tak: korzenie pracy rozwojowej i pomocowej z udziałem koni sięgają wcześniejszych dekad, w tym rozwoju therapeutic riding i hippoterapii w drugiej połowie XX wieku, szczególnie w USA i Kanadzie. Natomiast Horse Assisted Education jako współczesny, nieterapeutyczny model uczenia przez doświadczenie, skupiony na samoświadomości, relacjach i przywództwie, został wyraźnie ukształtowany później, zwłaszcza od lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, w ramach HorseDream i EAHAE. To zdanie nie jest szczególnie efektowne. Nie brzmi jak slogan. Ale jest uczciwe. A w takich sprawach uczciwość jest ważniejsza niż efekt.

W Polsce ta historia również zostawiła swój ślad. Materiały środowiska HAE w Polsce, w tym biblioteczka HorseSense i dostępne opracowania, pokazują rozwój zainteresowania tą metodą oraz próby osadzenia jej w języku przywództwa, edukacji i rozwoju osobistego. To nie są źródła o tej samej randze, co definicje PATH czy artykuły naukowe, ale są cenne jako dokument lokalnego rozwoju pola. Można z nich korzystać jako z materiału uzupełniającego, nie jako z jedynej podstawy twierdzeń historycznych. I to też jest ważna zasada pisania o HAE. Trzeba umieć oddzielać źródła organizacyjne i popularyzatorskie od źródeł stricte naukowych.

A potem dochodzimy do pytania, które dla czytelnika zwykle okazuje się najważniejsze. Skąd w ogóle wziął się pomysł, żeby konie „uczyły” ludzi. Odpowiedź brzmi prościej, niż wielu osobom by się wydawało. Nie z mistyki. Nie z ezoteryki. Ten pomysł wziął się z połączenia starszego doświadczenia, że kontakt z koniem wpływa na człowieka, z teorią uczenia przez doświadczenie i z bardzo praktycznej obserwacji, że koń daje niezwykle natychmiastową, ucieleśnioną informację zwrotną.

W HAE koń nie wykłada człowiekowi prawdy o nim samym. Koń reaguje na zachowanie, napięcie, spójność lub jej brak, sposób bycia w relacji, tempo, jakość obecności. Człowiek widzi skutki tych reakcji i właśnie z tego materiału zaczyna się nauka. To dlatego HAE bywa tak poruszające. Nie dlatego, że jest tajemnicze, tylko dlatego, że jest bolesne w swojej prostocie.

Tutaj dobrze działa opowieść, bo bez niej wszystko stałoby się zbyt suche. W australijskim programie Yawardani Jan ga, opisanym w tekście publicystycznym „The Guardian”, konie pracują z młodymi ludźmi po doświadczeniach przemocy, dysregulacji i odcięcia. W relacjach z tego programu wraca dokładnie to, o czym mówi wiele osób pracujących w obszarze HAE. Koń nie daje się zagadać, nie reaguje na maskę, nie odpowiada na deklarację oderwaną od rzeczywistego stanu człowieka. Nie jest terapeutą. Nie jest sędzią. Ale przez sam sposób reagowania potrafi stać się dla człowieka czymś w rodzaju lustra. Tego typu relacje nie są naukowym dowodem na skuteczność całego pola, ale są niezwykle cenne jako materiał pokazujący, jak to doświadczenie jest przeżywane od środka.

I tutaj właśnie trzeba wejść w naukę, ale nie w sposób ciężki i prezentacyjny. Nauka o HAE jest dziś w takim miejscu, które wymaga uczciwości z obu stron. Z jednej strony nie wolno pisać, że to tylko moda, że nic za tym nie stoi albo że to miękka marketingowa opowieść bez oparcia. Z drugiej strony nie wolno pisać, że jest to już naukowo domknięta, w pełni potwierdzona metoda leadershipu. Najuczciwsze jest stanowisko pośrodku. Pole ma realne korzenie historyczne, sensowne podstawy teoretyczne, rosnącą liczbę badań i coraz dojrzalsze próby opisu efektów, ale baza badawcza nadal jest młodsza i mniej rozbudowana niż narracja marketingowa wokół tej dziedziny.

Wprost mówi o tym przegląd literatury opublikowany w 2025 roku w „Administrative Sciences”, który podkreśla wzrost zainteresowania equine assisted experiential learning w obszarze embodied leadership, ale zaznacza też ograniczoną liczbę badań oceniających skuteczność tych programów. To bardzo ważne, bo pozwala pisać mocno, ale nie przesadzać. Można powiedzieć, że EAL i HAE są coraz częściej badane jako narzędzia wspierające rozwój samoświadomości, komunikacji, zaufania, relacyjności i wybranych kompetencji przywódczych. Nie można jednak uczciwie napisać, że wszystko zostało już ostatecznie udowodnione. Właśnie ta proporcja nadaje tekstowi wiarygodność.

Są jednak badania, które dają konkretne podpory. W polskim badaniu z 2019 roku udział w warsztatach Horse Assisted Education dla osób pełniących role liderskie wiązał się ze wzrostem postrzeganej self efficacy w zakresie funkcji przywódczych. Autorzy nie robili z tego triumfalnego manifestu. Uczciwie zaznaczyli potrzebę dalszych badań i replikacji na większych grupach. I właśnie dlatego to źródło jest cenne. Pokazuje nie tylko obiecujący efekt, ale także naukową ostrożność.

Jeszcze ciekawiej wygląda badanie jakościowe opublikowane w 2025 roku we „Frontiers in Veterinary Science”. Uczestnicy programu leadershipowego opisywali po dwunastu miesiącach zmiany w samoświadomości ucieleśnionej, zachowaniach przywódczych i relacjach opartych na zaufaniu. Znowu jednak autorzy wyraźnie zaznaczyli ograniczenia. Były to samoraporty uczestników, a nie obiektywne pomiary zachowań organizacyjnych. To nie osłabia wartości badania. Przeciwnie. Pokazuje dojrzałość jego autorów, którzy nie obiecywali więcej, niż mogli pokazać. I właśnie tak powinno się pisać o HAE. Z ciekawością, ale bez przesady.

Pojawia się też świeższy trop z 2026 roku. Badanie na studentach medycyny osteopatycznej, łączące biofeedback, rozwój leadershipowy i EAL, wiązało się z poprawą wskaźników autonomicznej regulacji, odporności psychicznej i dobrostanu. To bardzo interesujący kierunek, bo pokazuje, że pole zaczyna być badane nie tylko jakościowo i narracyjnie, ale również z próbą uchwycenia bardziej fizjologicznych i psychologicznych parametrów zmiany. To nadal nie jest dowód „na wszystko”, ale jest to sygnał, że badania nad EAL i pokrewnymi formami dojrzewają metodologicznie.

To wszystko prowadzi do jeszcze jednego ważnego wniosku. HAE nie jest ani modą bez historii, ani cudowną sztuczką, ani zamaskowaną terapią pod nową nazwą. Jest współczesnym nurtem uczenia przez doświadczenie z udziałem koni, który wyrósł z wcześniejszych praktyk equine assisted services, ale jako uporządkowany model rozwoju ludzi, liderów i zespołów najmocniej ukształtował się od lat dziewięćdziesiątych wraz z HorseDream, a od 2004 roku rozwija się także pod szyldem EAHAE. Ten nurt opiera się na założeniu, że kontakt z koniem może stać się żywym, ucieleśnionym doświadczeniem, w którym człowiek uczy się czegoś realnego o swojej obecności, komunikacji, relacjach i sposobie wpływania na innych.

To nie znaczy, że koń „wie lepiej”. To znaczy, że koń reaguje bez ludzkiej gry językowej. A ta prostota okazuje się dla człowieka niezwykle wymagająca.

Dlatego właśnie warto też jasno napisać, czego o HAE mówić nie należy. Nie warto pisać, że HAE ma tysiące lat historii, bo to miesza współczesny nurt edukacyjno rozwojowy z dawną obecnością konia w życiu człowieka. Nie warto pisać, że HAE jest naukowo w pełni udowodnioną metodą leadershipu, bo stan badań jeszcze na to nie pozwala. Nie warto pisać, że HAE to po prostu EAL, bo HAE jest częścią szerszego pola, ale jednocześnie nazwą konkretnej tradycji i środowiska metodycznego. I nie warto pisać, że HAE jest terapią, bo aktualne definicje branżowe konsekwentnie rozdzielają learning od therapy. To nie są drobiazgi semantyczne. To są granice, które decydują o tym, czy tekst brzmi dojrzale, czy robi wrażenie nieuważnego.

A jeśli wrócić do tamtej pierwszej sceny, do człowieka i konia, do chwili, w której nic się nie dzieje i właśnie dlatego dzieje się wszystko, to być może właśnie tam jest najkrótsza odpowiedź na pytanie, czym naprawdę jest Horse Assisted Education. To nie jest zestaw zadań z koniem. Nie jest to nawet po prostu metoda. To jest sposób organizowania doświadczenia, w którym człowiek przestaje ukrywać się za samą deklaracją, a zaczyna widzieć skutki swojej obecności. Czasem pierwszy raz naprawdę.

I może właśnie dlatego ta dziedzina tak przyciąga. Bo nie zaczyna od teorii o człowieku. Zaczyna od reakcji żywego zwierzęcia, wobec której człowiek nie ma już gdzie się schować.

Ksenia Samsel

trener jeździectwa, fizjoterapeutka koni, sędzia jeździectwa Polskiego Związku Jeździeckiego i Working Equitation, coach oraz praktyk pracy z ciałem i ruchem, hipnoterapeuta.

 Od lat pracuje z jeźdźcami, końmi i dziećmi rozpoczynającymi swoją przygodę z jeździectwem, od ponad 20 lat organizuje wypoczynek dla dzieci

Pełne linki do źródeł, które możesz kliknąć i sprawdzić:

https://pathintl.org/glossary/
https://pathintl.org/wp-content/uploads/2022/11/PATH-Intl-Definitions-Guide-for-Service-Providers.pdf
https://pathintl.org/about/history/
https://www.horsedream.com/30-years-of-horsedream.html
https://eahae.org/about-eahae/the-concept/
https://www.horsedream.com/easy-dreams-the-first-eahae-conference-2005hae-conference-2005.html
https://learningfromexperience.com/downloads/research-library/equine-assisted-experiential-learning.pdf
https://www.mdpi.com/2076-3387/15/8/298
https://apcz.umk.pl/JEHS/article/view/7063
https://apcz.umk.pl/JEHS/article/download/7063/21381/55727
https://www.frontiersin.org/journals/veterinary-science/articles/10.3389/fvets.2025.1700029/full
https://link.springer.com/article/10.1007/s40670-026-02686-8
https://www.horsesense.pl/wirtualna-biblioteczka/
https://www.horsesense.pl/wp-content/uploads/2018/11/Praca-dyplomowa-Marta-Kunka.pdf
https://www.theguardian.com/commentisfree/2024/apr/24/yawardani-janga-equine-assisted-learning-horses

Wiedza i doświadczenie

Dzielę się wiedzą opartą na praktyce pracy z końmi i ludźmi.